“Cudowna mila”


Jest rok 1988. Na rynek trafia film, który odmieni życie bardzo wielu widzów. Jest to apokaliptyczna wizja świata stojącego u progu wojny nuklearnej. „Cudowną milę”, bo o tym filmie mowa, udało mi się obejrzeć kilka miesięcy temu. Właśnie od tych kilku miesięcy wiem już, że to najlepszy film jaki widziałem do tej pory.

Fabułą jest bardzo ciekawa. Los Angeles, młody facet, który spóźnia się na nocne spotkanie z niedawno poznaną dziewczyną przypadkowo odbiera telefon, z którego wynika, że za niecałą godzinę rozpocznie się wojna nuklearna. Od tej pory nasz bohater wraz z ukochaną musi jak najszybciej opuścić miasto. Najcenniejszą cechą filmu jest jego miażdżący wręcz klimat. Gra aktorów stoi również na wysokim poziomie. „Cudownej mili”, na szczęście, brakuje dłużyzn i przegadanych scen, dzięki czemu widz nie może oderwać się od telewizora. Jak by tego było mało warto wspomnieć o rewelacyjnym i zaskakującym zakończeniu (nie zdradzając go oczywiście) oraz świetnej ścieżce dźwiękowej nagranej przez sławny, od wielu lat, niemiecki zespół muzyczny Tangerine Dream. Choć jest to już film kultowy, dziwi trochę, że mało kto o nim słyszał. Na kanwie tego tytułu nie powstały nigdy kolejne części filmu, serial czy komputerowe gry. Nie mam namyśli takich gatunków jak gry sportowe, czy gry bijatyki ale gry logiczne, w których moglibyśmy np. planować ucieczkę Harry’ego z Los Angeles byłyby z pewnością niezmiernie popularne. Po 22 latach od nakręcenia „Cudownej mili” rozważanie nad tym zagadnieniem nie ma już sensu. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że film zyska w Polsce wreszcie należny mu od lat rozgłos.

Comments are closed.